Archiwum luty 2007


nienawidze botaniki!
Autor: somatotropina
26 lutego 2007, 08:08

wyszło tak jak jest! chociaz...z 1 str to mmm;] a z 2 str-przestałam sie uczyc.nie chce mi sie juz! mi mowili,zebym czasem nie zaczeła sie z nikim spotykac przed matura. i co? wykrakali. piotruś jest! ale chce zostać przyzywyczajeniem. ja z dystansem do tego wszystkiego podchodze! bo to do grobowej deski? pewnosci nie mam. a przezorna..;-) w srode przyjedzie do mnie:D najgorsze chyba jest to, ze ludzie kochaja 'plotkowac' i juz zaczeli. poza tym to ja mam wolna reke! "RÓB CO CHCESZ"-"ale i tak zrobisz jak zechcesz"

wczoraj cały dzien głupa paliłam.wszystko robiłam tylko zeby nie siedziec z ksiazka pt 'botanika'.w nocy miałam sie uczyc. sen był silniejszy i do szkoły ide z wielka nadzieja,ze szczescie sie do mnie usmiechnie ;-P w sobote nie byłam na dyskotece,bo nikt nie chcial sie tam ze mna zabrac.wyladowałam w barze z kolezankami i bandziorem i jego kolegami. było miło dopoki koledzy nie zaczeli byc natretni! wrociłam do domu w stanie fazowym;);) z mam sie pokłociłam i sie nie odzywamy do siebie juz 2 dzien.

za niedługo wychodze do skzoły-3majcie za mnie kciuki ;-)

byc nie miec
Autor: somatotropina
23 lutego 2007, 00:24

dzis moj synek kubuś uswiadomił mi jak wazne jest utrzymywanie kontaktów miedzyludzkich. jak dobrze miec kogos, komu mozemy powiedziec wszystko a on nas nie wysmieje...tylko poradzi, utuli, postara sie pomoc. załuje ze przez ostatnie miesiace nie gadałam z nim. on tak bardzo wydoroslał. zmienil sie. choroba jego mamy...problemy..;(
___________ ??

dzis byl u mnie piotrek. chciał sie spotkac,pojsc gdzies,ale mi sie nigdzie nie chciało szwedac w tak pogode. pogadalismy,posmialismy sie. hm...kolezanka mi napisała ze chyba czas najwyzszy przestan sie bawic chłopakami i byc z kims. nie wiem sama. boje sie;/

widziałam tez pod zespołem szkoł darka. zdziwił sie widzac mnie w jego szkole. powiedział czesc i tyle. nawet nie zagadał. w sobote jade na impreze-to co ze jest post:P-moze wtedy z nim pogadam.
____________
kłade sie ze łzami w oczach; w smutnym nastroju!a tu jeszcze piotrek mi pisze ze ma faze!

be responsible for somebody
Autor: somatotropina
19 lutego 2007, 19:38

dziś zrobiłam sobie wagary z dżej-dżej.pełen spontan! krzyknełam 'chodz!' i poszłysmy. w drzwiach minełam sie z piotrkiem. ale nawet nie pogadalismy,bo mysmy sie spieszyły. połaziłysmy po sklepach! posiedziałysmy w pizzeri objadajac sie. a pozniej do domu ;-) moj brat nie jest lepszy! miał jechac o 9 'ale zle sie czuł' i pojechał o 12:) rodzina leserów!! geldgeber juz zaklepał dla nas bilety na lot do niemiec. 15stego lecimy do cioci! ciesze sie baaaardzo-ale pare dni mnie ZNOWU w szkole nie bedzie. obiecałam sobie ze juz nie bede uciekac.jak długo wytrwam?:)

darek snił mi sie.nie to ze jestem jakas zboczona czy cuś,ale on był tylko w muszce;) nie widziałam 'gerarda' wiec nic zboczonego w tym nie było:P dlaczego sni mi sie chłopak, który ma dziewczyne i który zakonczył prawdopodobnie znajomosc z emna. nie widuje go juz. chyba zmienił nr.

uzaleznilam sie od counter strike'a. LDI-terro smierdzi! skopałam wczoraj dupe kolegom:) tak tylko troszke!

i chuj mie obchodzi co o mnie myslisz!
Autor: somatotropina
14 lutego 2007, 00:47

boje sie ze P. zranie. a jesli sie boje czy to znaczy ze to zrobie? nie chce nikomu robic nadziei. moj brat twierdzi, ze sie bawie ludzmi. nakrecam ich, a potem odwracam sie plecami, bo juz mi sie znudzili. wydaje mi sie,ze on ma troche racji!! tylko, ze ja tego nie kontroluje! inaczej ja chyba nie potrafie.

dzis w szkole.. i poza nią-wszystko mnie wkurzało. frystrowało. co chwile miałam ochote usiaść na zimnej podlodze naszego szkolego korytarza i płakac. za szybko wychodze sama z siebie. to przez okres. i na dodatek bol brzucha. i nieudana kartkówka z histroii. eh!
chłopak, który mnie zranił, zrobil ze mnie idiotke i suke, upokorzył mnie i sprawił mi tyle bolu, ze przez pare miesiecy nie mogłam sie pozbierac(nie przez to ze przestał sie do mnie odzywac,ale przez komentarze innych) no to wlasnie ten samiec prawdopodobnie zalał swoja laske. i ona jest w ciazy. jakiś 3 miesiac. i ona w moim wieq! (takie plotki chodza po szkole-ale skoro on sie kolegom "chwalił" to cos w tym musi byc!) powiedziałam kolezankom z klasy, ze sie ciesze. ze teraz ja sie bede smiała! one powiedzialy ze jestem głupia i nie moge tak mowic. no tak.biedne dziecko! jak on sie smiał to wszystko było ok...ale teraz jak on jest "na dole" to wszyscy mu wspołczuja-a wczesniej nazywały go skurwielem! ma nauczke. nie chcialo sie nakładac gumki to bedzie bawił dziecko! ! !

no i D. mi sie śnił. napisal mi dzis sms'a ze jesli kolezanki nie chca jechac na dyskoteke to on moze mi towarzyszyc. najlepsze jest to ze on jest zajety! ZAKAZANY owoc najlepiej smakuje!

nie wątpić w wartość swoją nijak!
Autor: somatotropina
12 lutego 2007, 02:21
'jestem wariatką!komu ufać jak nie sobie?'
kolejna sobotnia akoholowa impreza skonczyła sie gosciem niedzielnym-kacem;)przez całe 2 tygodnie obijałam sie i dlatego teraz (2:20) zamiast spac jak reszta mojej klasy...ja ucze sie na polski,biologie,prace pisze na historie. wrrr!nienawidze siebie za lenistwo!
pan p. troszke sie boi, ze ja sie nim bawie. boi sie tego,ze dostanie sms'a 'sorki ale nic z tego nie bedzie'. ja go nie bede przekonywac:P dzis mi zaproponował masaz (powtórka z rozrywki?) bo w koncu to on ma fach w reku. ma zajecia z masazu ;-)
darek w koncu zapytał sie mnie o numer telefonu. 6 miesiecy sie widywalismy na dyskotekach,ale nigdy nie było okazji pogadac. dopiero w autobusie zagadał. a to wszystko zasługa? kasi;] a romowa wygladała tak:
-a kolezanka gdzie wysiada?
-koło poczty! ;)
-a gdzie kolezanka mieszka?
-na ulicy ...!
-a kolezanka ma telefon?
-a ma!:P
-a da nr?
-a da!:P
no i dałam ten numer;) tylko ze on nie wie jak mam na imie-chyba ;D